Uratowałam wronę – znalazłam ją ranną. Ale to, co przyniosła miesiąc

To zdarzyło się pewnego deszczowego, jesiennego wieczoru. Niebo było szare, liście na chodniku już częściowo zgniłe, a przy każdym moim kroku błoto mlaskało.

Po długim, wyczerpującym dniu wracałam do domu, a w głowie miałam tylko myśl o ciepłej herbacie i łóżku.