Testament ojca miał zostać odczytany.
Prawnik otworzył akta i powoli przeczytał:
— „Zostawiam dom, ziemię i oszczędności temu, który został. Temu, który nie uciekł od swoich korzeni. Costelowi”.
Jedno zdanie.
Ale uderzyło mocniej niż wszystkie ostre słowa przez lata.
— Jakie oszczędności? — wyszeptał Mihai.
Prawnik podniósł wzrok.
— Około 850 000 zł zainwestowano w ziemię, maszyny i lokalne fundusze. Wszystko w imieniu Costela. Na wyraźne życzenie twojego ojca.
Andriej odchylił się do tyłu, blady.
Costel pozostał nieruchomy.
— Twój ojciec zawsze mawiał — kontynuował prawnik — „To nie ten, kto odchodzi, jest największy. To ten, kto zostaje”.
Cisza nie była już przytłaczająca.
Była jasna. Czysta.