Synowa wróciła do swojego mieszkania, a tam przyszła teściowa i teść

— Oj, mało co ty powiedziałeś. — machnęła ręką Ałła Siergiejewna.

— Jesteś młody, głupi, życia nie znasz.

Matka lepiej wie, jak trzeba.

My już zaczęliśmy przewozić rzeczy.

Odwróciła się do Lidii i naciskając, powiedziała:

— Lida, odłóż wazon.

Nie ośmieszaj się przed mężem.

Bądź mądrą kobietą.

I wtedy w Lidii coś pękło.

Ciemna, gorąca fala, powstrzymywana wychowaniem i przyzwoitością, wyrwała się na zewnątrz.

To nie była uległość, której oczekiwali „staruszkowie”.

To była czysta, nieskażona złość.

Lidia spojrzała na wazon w swoich rękach.

Włoskie szkło.

Prezent od rodziców.

Symbol jej dawnego, spokojnego życia.

— Mądrą. — powtórzyła.

Jej głos zadrżał od napięcia.

— Chcecie, żebym była mądra.

Podniosła wazon wysoko nad głowę.

— Lida. — zapiszczał przestraszony Fiodor.

— CHCECIE MOJEGO MIESZKANIA. — ryknęła tak, że w kredensie zadrżały kieliszki.

— Jasna cholera. — warknął teść.