Starsza kobieta uratowała wilka tonącego na lodzie, a kiedy wydawało się, że wszystko się skończyło

Z lasu wyłoniły się trzy kolejne wilki.

Wielkie. Szare. Ciche.

Szły powoli, stąpając po zamarzniętym śniegu. Z ich pysków wydobywała się para w zimne powietrze, a ich żółte oczy wpatrywały się prosto w kobietę.

Maria – tak miała na imię – poczuła, że ​​nogi odmawiają jej posłuszeństwa. Serce waliło jej w uszach. Nie mogła ani biec, ani krzyczeć. Wokół pusto. Tylko góra, zamarznięte jezioro i cichy las.

„To mój koniec” – pomyślała.