Czekała na wschód słońca.
Wróciła do Dealul Speranței tego samego dnia.
Dom nie był już końcem.
To był początek.
Wiosną ogród zazielenił się.
Mieszkańcy wioski zaczęli się wspinać. Najpierw z ciekawości. Potem, żeby jej pomóc.
Dom za 50 zł był pełen śmiechu, gorącej herbaty i życia.
A Elena, kobieta, która przyszła umrzeć, została, żeby żyć.
Bo czasami, kiedy tracisz wszystko, zyskujesz spokój.
A spokój leczy.