Die dyspozytorka 911 pracowała wystarczająco długo, aby rozpoznać strach w jego wszystkich formach. Niektórzy dzwoniący krzyczeli, inni przeklinali, a jeszcze inni mówili w niepokojąco spokojny sposób. Ale ten głos był inny.

Był mały. Kontrolowany. Rodzaj ciszy, który nie oznaczał pokoju – bardziej świadczył o tym, że dziecko nauczyło się nie podnosić głosu.
„911, w czym mogę pomóc?”
Chwila ciszy.
Następnie cichy szept: „Cześć… przepraszam.”
Dyspozytorka, Megan Holloway, wyprostowała się na krześle. „Nie musisz przepraszać, kochanie. Jak masz na imię?”
„Emma.”
„Ile masz lat, Emmo?”
„Siedem.”
Głos Megan pozostał ciepły i spokojny. „Dobrze, Emmo. Gdzie jesteś?”
„W domu.”