„Możesz mi powiedzieć, jaki to adres?”
Cisza.
„Nie wiem. Mama mówi, że dzieci nie muszą tego wiedzieć.”
Megan szybko zaczęła notować i tropić słaby sygnał telefonu komórkowego, który odbijał się od nadajników na zachodniej stronie miasta. „W porządku. Co się wydarzyło?”
Ponownie cisza.
„To mój mały brat,” szeptała Emma. „On staje się… lżejszy.”
Megan poczuła, jak żołądek się jej skurczył. „Co masz na myśli mówiąc ‘lżejszy’?”
„Kiedy go trzymam,” powiedziała ostrożnie Emma. „Kiedyś był ciężki. Teraz wydaje się być jak mój plecak, kiedy jest pusty.”
Te słowa uderzyły mocniej niż jakikolwiek krzyk.
„Czy on oddycha?”
„Tak,” powiedziała Emma. „Ale to jest tak, jakby zapomnieć o oddychaniu, a potem szybko złapać oddech.”
Megan natychmiast zaalarmowała służby. Nieznane miejsce. Możliwy problem medyczny u niemowlęcia. Blisko torów kolejowych, według opisu Emmy.
„Proszę, zostań przy telefonie,” powiedziała Megan. „Robisz świetną robotę. Czy jest z tobą dorosły?”
„Nie.”
„Gdzie jest twoja mama?”
„Odeszła.”
„Kiedy?”