Ruszaj się, bo ja ruszam tobą

„To ona zainwestowała pierwsze pieniądze” – kontynuował mężczyzna. „Jej pieniądze. Oszczędności, lej za lej. Żadnych drogich garniturów. Żadnych teczek. Tylko praca”.

Babcia uśmiechnęła się blado. Jej oczy były wilgotne, ale ciepłe.

„To już nie ma znaczenia” – powiedziała cicho. „Minęło dużo czasu”.

„Ma znaczenie” – wtrącił właściciel. „Ważne jest, jak się traktujemy”.

Odwrócił się z powrotem do kobiety w garniturze.

„Twoja umowa kończy się dzisiaj. Twój dostęp do budynku zostaje cofnięty. Księgowość poda ci szczegóły”.

„Nie możesz tego zrobić!” – krzyknęła. „Mam wyniki! Mam liczby!”

„Masz liczby” – powiedział spokojnie mężczyzna. „Ale nie masz w sobie człowieczeństwa”.

Dwie minuty później dyrektorkę wyprowadzono. Jej obcasy rozpaczliwie stukały o marmur, ale nikt się nią nie opiekował.

W sali panowała cisza.

Babcię zaprowadzono do ławki. Zaproponowano jej szklankę wody. Pracownik przyniósł jej ciepłą kanapkę.

„Nie było potrzeby, żebym robiła takie zamieszanie” – powiedziała zawstydzona.

Właścicielka się uśmiechnęła.