Maria spojrzała na niego, a obrazy z przeszłości zaczęły powoli układać się w jej pamięci. Tamtego chłodnego, deszczowego wieczoru, kiedy ulice były puste, a restauracja świeciła pustkami, wszystko wydawało się takie zwyczajne, dopóki dwóch przemoczonych chłopców nie stanęło w progu. Byli przemoczeni do suchej nitki, zębami szczękając z zimna. Maria, nie zastanawiając się ani chwili, podała im gorące jedzenie, okryła ich cienkimi kocami i pozwoliła usiąść za ladą, aż się rozgrzali.
Lata mijały, a tamta noc powoli stała się odległym wspomnieniem. Dziś jednak wszystko wróciło do niej z pełną siłą. Młody mężczyzna, dobrze ubrany, z pewnością siebie, stojący przed jej skromnym mieszkaniem, przypomniał jej tamtą chwilę. Z jego dłoni wyciągnął kilka pogniecionych arkuszy papieru i położył je na stole.