Policjanci zatrzymali kobietę bez powodu, ale zamarli, gdy pojawił się jej mąż z odznaką

Słowa brzmiały ciężko. W ciszy, która zapadła, słychać było jedynie tykanie silnika i szelest niezgrabnie poruszających się mundurów.

Angela wzięła głęboki oddech. Mogła krzyknąć, przeprosić, ale tego nie zrobiła. Spojrzała na męża, a on spojrzał na nią wzrokiem, który mówił: „Jesteś bezpieczna”.

„Komisarzu, nie wiedziałem, że…” „Nie musiałeś wiedzieć, kim ona jest, żeby traktować ją z szacunkiem” – przerwał. „Powinieneś był wiedzieć to od pierwszego dnia w mundurze”.

Młodszy policjant spuścił wzrok. Drugi mruknął coś o „nieporozumieniu”. Komisarz uniósł rękę i powiedział krótko: „Dosyć tego. Zamknij bagażnik”.

Jeden z nich pospiesznie go zamknął, a Angela zebrała rozrzucone ulotki, odłożyła je na miejsce i wytarła ręce o cekinową sukienkę.