Nasz dom stał na skraju zagajnika. To tam znaleźli piłkę.
I nic więcej.
Policja szukała miesiącami. Pamiętam szepty, napięcie, to, jak dorośli mówili cicho, jakby bali się własnych słów. Aż pewnego dnia powiedzieli moim rodzicom, że znaleźli ciało Eleny.
Byłam za młoda, żeby zrozumieć śmierć, ale wiedziałam, jak to jest kogoś stracić. Elena była moją drugą połówką. Dzieliłyśmy się wszystkim – zabawkami, sekretami, nawet sukienkami, które potajemnie przymierzałam w szafie mamy. Nigdy się nie kłóciłyśmy. Ani razu.
Ciągle zadawałam pytania. Gdzie ją znaleźli? Co się stało? Kiedy to się stało?
Za każdym razem mama mnie powstrzymywała. Mówiła, że rozdrapuję rany, które nigdy się nie zagoją i że nie muszę znać szczegółów. W końcu nauczyłam się tłumić ciekawość.
Nie pamiętam żadnych pogrzebów. Żadnych pożegnań.