Podczas rozwodu została upokorzona przez teściów

Brama otworzyła się powoli. Najpierw wysiadł mężczyzna w ciemnym garniturze. Potem kolejny. Dopiero po nich, z tyłu czarnego samochodu, wysiadł mężczyzna po pięćdziesiątce, z siwiejącymi włosami i wyprostowanymi plecami.

Nie miał na sobie kombinezonu mechanika.

Miał na sobie idealnie skrojony garnitur.

Wypolerowane buty.

I spojrzenie, które nie pytało nikogo o pozwolenie.

Drzwi willi otworzyły się szeroko, a jeden z pracowników zamarł, gdy go zobaczył.

— Dobry wieczór — powiedział spokojnie mężczyzna. — Szukam mojej córki.

Andreea powoli wstała od stołu.

— Ojcze.

Głos mu się załamał, ale nie ze słabości. Z ulgi.

Mihai nagle się odwrócił. Pan Vasile zmarszczył brwi.