Po śmierci mojego męża wyrzuciłam jego pasierba z mojego domu — dekadę

Tam była — Meera.

Na szpitalnym łóżku, blada i krucha.

W ręku trzymała zdjęcie — nas trojga, z jedynej wspólnej podróży.

Zgięły mi się kolana.

Głos Arjuna nie drżał:

„Przed śmiercią prowadziła dziennik.

Wiedziała, że mnie nie kochałeś.

Ale mimo to wierzyła — że pewnego dnia to zrozumiesz.

Bo… nie jestem dzieckiem innego mężczyzny.”

Przestałem oddychać.

„Co…?”

„Tak.

Jestem twoim synem.