Po śmierci mojego męża wyrzuciłam jego pasierba z mojego domu — dekadę
Nie był już tym kruchym dzieckiem, które porzuciłem.
Przede mną stał człowiek złożony, odnoszący sukcesy.
Znajomy, a jednak tak odległy.
„Ty…” jąkałem się.
„Jak…?”
Przerwał mi — spokojnym głosem, ostrym jak szkło.
„Chciałem tylko, żebyś zobaczył, co zostawiła moja matka.
I co ty postanowiłeś porzucić.”
Zaprowadził mnie do płótna przykrytego czerwoną tkaniną.
„Nazywa się Matka.
Nigdy wcześniej go nie pokazywałem.
Ale dzisiaj chcę, żebyś to zobaczył.”
Podniosłem tkaninę.