Po kłótni mąż zabrał swoje rzeczy i poszedł do teściowej, a po pięciu

— A co teraz będzie?

Ira spojrzała na córkę. Miała ogromne, przestraszone oczy.

— Nie wiem, córciu. Naprawdę nie wiem.

A w głowie kołatała się jedna myśl: powinnam była tak odpowiadać wcześniej albo wcale? I dlaczego w duszy nie czuję ulgi, tylko pustkę?

Telefon zadzwonił. Może Sasha zmienił zdanie.

— Ira? — Głos teściowej był lodowaty. — Co robisz z moim synem?

— Dobry wieczór, Tamara Pawłowna.

— Jaki dobry wieczór? Sasha przyjechał cały zdenerwowany! Mówi, że wyrzuciłaś go z domu!

Ira zamknęła oczy. Zaczęło się.

— Nikogo nie wyrzucałam.

— Nie wyrzuciłaś? A dlaczego siedzi u mnie? Prawie płacze!

Sasha płacze? Ira wyobraziła sobie tę scenę i uśmiechnęła się.

— Poszedł sam, Tamara Pawłowna.