Po kłótni mąż zabrał swoje rzeczy i poszedł do teściowej, a po pięciu
— Nie kłócimy się, córciu.
— Kłócicie! — Nastyka próbowała się podnieść. — Pięć dni milczycie! Myślicie, że mi łatwo?
— Nastyka, uspokój się — powiedział Sasha.
— Nie będę! Mam dość! Jesteście jak dzieci! Przez głupotę się rozdzieliliście!
Ira i Sasha spojrzeli na siebie.
— To nie głupota, — cicho powiedziała Ira. — Tata uważa, że jestem złą żoną.
— A mama uważa, że jestem tyranem, — dodał Sasha.
— I co z tego? — Nastyka skrzywiła się. — Kochacie się przecież!
— Skąd wiesz? — zdziwiła się Ira.
— Widzę! Kiedy mama zachorowała zimą, tata nie spał całą noc! A kiedy tata złamał rękę, mama była na dyżurze w szpitalu!
Ira przypomniała sobie. Rzeczywiście była na dyżurze. I Sasha naprawdę nie spał, gdy miała gorączkę.
— Nastyka, problem nie leży w miłości, — zaczął Sasha.
— To w czym wtedy?
— W tym, że zapomnieliśmy, jak rozmawiać, — powiedziała Ira. — Tylko się kłócimy.
Nastyka zamknęła oczy.
— Spróbujcie inaczej.
Nastyka zasnęła nad ranem. Ira i Sasha siedzieli obok niej całą noc.
— Chcesz kawy? — zapytał Sasha. — Kupię z automatu.
— Chcę.
Wrócił z dwoma kubkami.
— Pewnie niesmaczna, — powiedziała Ira, popijając.
— Nie, normalna. Nie narzeka przecież.
Milczeli.
— Ira, może ona ma rację? Nastyka?