— Moja mama zmarła trzy lata temu… ta, która mnie wychowała. Nigdy nie poznałam prawdy.
Waleria drżącymi rękami wyjęła telefon i natychmiast zadzwoniła do znajomego prawnika. Test DNA. Pilne.
Wynik przyszedł po kilku dniach, które wydawały się latami.
Potwierdzenie: 99,99%.
Ana żyła.
Dziewczynka z różami była jej wnuczką.
Waleria nie traciła ani chwili.
Przeniosła Anę do prywatnej kliniki w Klużu. Zapłaciła za leczenie, badania, wszystko. Dziesiątki tysięcy lei bez mrugnięcia okiem.
Ale po raz pierwszy pieniądze nie były tarczą. Były mostem.
Ana stopniowo wyzdrowiała. Choroba, nieleczona Z powodu braku pieniędzy, z czasem, było trudne. Ale nie niemożliwe do pokonania.
Pewnej niedzieli, w kościele w okolicy, Waleria siedziała w ostatniej ławce, trzymając córkę za rękę.
Dobry świat przestał się liczyć. Czasopisma przestały się liczyć.
Liczyło się tylko to, że życie zwróciło jej to, co uważała za stracone na zawsze.