Odmówiono jej miejsca w pierwszej klasie — dopóki pilot SEAL nie posad
Ci sami oficerowie marynarki, którzy ją wyśmiewali, zesztywnieli na siedzeniach. Jeden szepnął: — On nie może mieć na myśli jej…
Ale Evelyn już wstawała. Jej serce biło szybko, nie ze strachu, lecz z instynktu.
Odpięła pas, dyscyplina Rangersów przejęła ster i ruszyła w dół przejścia.
Pasażerowie gapili się, niektórzy szeptali słowa otuchy, inni w osłupieniu.
Dotarła do kokpitu. Stewardessa zawahała się, ale odsunęła. Cross sam otworzył drzwi.
W kokpicie
Panował chaos — wyjące alarmy, czerwone światła, drugi pilot miotający się przy przełącznikach.
Evelyn zawahała się tylko przez chwilę, potem podeszła.
— Kapitanie — powiedziała pewnym głosem.
Cross spojrzał jej prosto w oczy. — Ma pani doświadczenie bojowe?
— Tak, proszę pana. Afganistan. Operacje w terenie. Ewakuacja pojazdów pod ostrzałem.
Skinął głową. — Wystarczy. Proszę usiąść tutaj. — Wskazał fotel za sobą.
Jej ręce poruszały się bez wahania. Cross wydawał polecenia, a ona odczytywała wskazania, jej głos pewny, przebijał się przez alarmy.
Stabilizowała łączność, pomagała przekierować zasilanie, a gdy z panelu nad głową buchnął dym, zerwała kurtkę i zdusiła iskry.
Drugi pilot oniemiał. — Ona… ona wie, co robi.
Cross nie odrywał wzroku od horyzontu. — Oczywiście, że wie.
Walka o kontrolę