„No, i ty tu skończysz”: wnuk umieścił swojego dziadka w „specjalnym”
— Wiesz, Igor… myślałem, że może jednak nie przepiszę ci tego wszystkiego.
— Co?! — wstał Igor.
— Widzę, że nie udźwigniesz tego.
Mieszkanie, pieniądze – wszystko byś przepił, roztrwonił…
Nie chcę, żeby to, co przez całe życie zbierałem, poszło na marne.
Igor zbledł.
Zastygnął, jakby dostał policzek.
— Zwariowałeś, staruszku? — syknął. — To MI się NALEŻY!
Dzięki tobie tu jestem, znoszę wszystko, opiekuję się tobą, choć mogłem dawno odejść!
— Nie męcz się — przerwał mu Viktor István. — Nie robisz tego dla mnie.