Ale Elena wiedziała, jak pracować.
I wiedziała jeszcze coś: być cierpliwą.
Zaczęła się uczyć wieczorem, po zgaszeniu światła, przy świetle telefonu. Nauczycielka ze wsi włożyła jej do torby książkę i karteczkę: „Jesteś silniejsza, niż myślisz”.
Mijały lata.
Elena zakochała się w książkach. Uczyła się pilnie. Dostała stypendium. Poszła na studia, również w Klużu, na kierunek pomocy społecznej.
Chciała pomagać dzieciom takim jak ona.
Pewnego dnia, po prawie dziesięciu latach, wróciła na wieś.
Dom wydawał się mniejszy. Płot łuszczył się. Podwórko było puste.
Jej ojciec przeszedł na emeryturę. Nadia się zestarzała.
Kiedy zobaczyli, jak wysiada z prostego, ale czystego samochodu z teczką pod pachą, oniemiali.
„Przyszłam ci powiedzieć, że wszystko u mnie w porządku” – powiedziała spokojnie Elena. „I że nie głodowałam w mieście”.
Ojciec spuścił wzrok.
Po raz pierwszy wydał się mały.
— Wybacz mi — mruknął.