Elena spojrzała na dom, w którym zbyt szybko dorosła.
Nie czuła już nienawiści.
Tylko ciszę.
— Wybaczyłam ci dawno temu — powiedziała. — Ale buduję swoje życie sama.
Tej samej jesieni Elena otworzyła w mieście ośrodek dla dzieci z trudnych środowisk. Dzięki wsparciu ratusza i funduszom zebranym przez lew po lew.
Na ścianie swojego gabinetu powiesiła zdjęcie kwitnącej wiśni.
Żeby nie zapomnieć.
Pierwszego dnia weszła nieśmiała dziewczynka z dużymi, wilgotnymi oczami i usiadła przed nią.
Elena się uśmiechnęła.
— Nie bój się. To miejsce, w którym uczysz się być silną.
I po raz pierwszy jej historia nie była już o bólu.
Była o sukcesie.