— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes
— Powiedz prawdę: mam pracę — odpowiedziała Irina i wyszła do korytarza.
Sergej podążył za żoną:
— Ira, nie rób scen! Mama już w drodze, za pół godziny będzie tutaj!
Irina ubierała jesienny płaszcz. Ręce lekko jej drżały z nagromadzonego napięcia.
— Niech przyjeżdża. Jesteś dorosłym mężczyzną, poradzisz sobie bez mnie.
— Co się z tobą dzieje? Nigdy tak wcześniej nie mówiłaś!
Irina spojrzała na męża. Sergej stał w piżamie, włosy potargane, twarz wyrażała szczere zdziwienie.
Mężczyzna naprawdę nie rozumiał, dlaczego żona nagle się zbuntowała.
— Wcześniej milczałam. Teraz nie będę — powiedziała cicho Irina i otworzyła drzwi mieszkania.
— Ira! — krzyknął Sergej. — Nie wychodź! Możemy wszystko omówić!
Ale żona już schodziła po schodach. Obcasy stukały o stopnie, echo rozchodziło się po klatce schodowej.
Irina wsiadła do samochodu i uruchomiła silnik. W lusterku wstecznym zauważyła sylwetkę Sergeja w oknie mieszkania.