— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes

— I co z tego? Jest samotna, nudzi się. A ty jako córka powinnaś…

— Nie jestem jej córką! — przerwała stanowczo Irina. — I mam zobowiązania wobec pracodawcy!

Sergej zmarszczył jeszcze bardziej brwi. Ton żony ewidentnie mu się nie podobał.

— Słuchaj, może wystarczy się wygłupiać? To zwykłe spotkanie, nie wysyłamy rakiety kosmicznej!

Irina chwyciła kluczyki od samochodu i ruszyła w stronę wyjścia z sypialni.

Mąż zablokował jej drogę.

— Dokąd idziesz? Rozmawiam z tobą!

— Rozmowa skończona. Spóźniam się — odpowiedziała chłodno Irina.

— A co mam powiedzieć mamie? Że żona jest ważniejsza od własnej teściowej?

Irina zatrzymała się w framudze drzwi. Słowa męża odbijały się echem w jej głowie.

Walentina Michajłowna często sugerowała, że synowa nie troszczy się wystarczająco o jej syna.