— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes

— Niech płacze. W moim życiu moje sprawy też są ważne. Jeśli przyzwyczaiłeś się żyć według wskazówek mamy — to twój problem — głos Iriny był stanowczy i nieugięty.

Siergiej zamarł, mrugając oczami. Nie spodziewał się tak zdecydowanej reakcji od zwykle uległej żony.

— Zmieniłaś się — powiedział zdezorientowany.

— Tak. Przestałam milczeć.

W tym momencie Irina poczuła po raz pierwszy, że przekroczyła granicę milczenia i jasno wyznaczyła swoje priorytety.

Lata nagromadzonej irytacji przekształciły się w determinację do obrony własnych interesów.

— Ale jesteśmy mężem i żoną! Musimy iść na kompromisy! — próbował się odezwać Siergiej.

— Kompromisy? — zaśmiała się Irina z ironią. — Pokaż mi choć jeden kompromis, na który poszedłeś.

Kiedy zrezygnowałeś ze spotkania z przyjaciółmi dla moich planów?

Kiedy postawiłeś moje interesy ponad kaprysami mamy?

Siergiej milczał. Nie miał odpowiedzi.

Irina wzięła klucze ze stolika, spojrzała mężowi prosto w oczy i dodała:

— Dziś wieczorem wrócę do domu późno. Mamę przyjmij sam.