— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes

— Tylko po moje rzeczy — odpowiedziała krótko Irina, kierując się do sypialni.

Wyjęła z szafy torbę sportową i zaczęła pakować ubrania.

Siergiej pojawił się w progu.

— Serio? Mama się obrazi! Powinnaś była pomyśleć, jak ją przywitać — oburzał się mąż.

Irina zmarszczyła brwi i przechyliła głowę, próbując zrozumieć, co słyszy.

Nawet teraz, po wszystkich rozmowach, Siergiej nadal umniejszał znaczenie pracy żony, aby zaspokoić kaprysy teściowej.

— Twoja mama jest dorosłą kobietą. Mogła sama przygotować śniadanie — odpowiedziała spokojnie Irina, kontynuując pakowanie rzeczy.

— Jak możesz tak mówić? Walentyna Michajłowna całe życie myślała tylko o dzieciach!

— Teraz niech myśli o sobie. Mam swoje życie.

Irina zamknęła torbę zdecydowanym ruchem. Jej ruchy były szybkie i stanowcze.

Siergiej próbował złapać ją za rękę, ale Irina odsunęła się.

— Nie dotykaj mnie — powiedziała zimno.

— Ira, porozmawiajmy jak dorośli! Mama naprawdę się zdenerwowała. Płakała całą godzinę!