— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes
— A ja kim jestem? Służącą?
Siergiej aż się zagotował z oburzenia:
— Jesteś moją żoną! I powinnaś…
— Powinnam co? Rzucać pracę na pierwszy twój rozkaz?
— Przesadzasz! Tylko na parę godzin!
Irina przewróciła oczami. Mąż naprawdę nie rozumiał sedna problemu.
— Siergiej, dziś nie wrócę do domu. Zostanę u rodziców.
— Co?! — krzyknął mąż. — Chcesz mnie zostawić z powodu takiej błahostki?
— Z powodu błahostki? Więc moja praca jest dla ciebie błahostką?
— Nie, ale…
— Żadnych „ale”. Do widzenia.
Irina odłożyła telefon i spojrzała na matkę.
— Dobrze zrobiłaś — powiedziała. — Czas, żeby zrozumiał, że żona nie jest służącą.
Wieczorem Irina postanowiła wrócić do domu. Musiała zabrać swoje rzeczy i ostatecznie wyjaśnić sprawy z mężem.
Deszcz nasilał się, spływając strużkami po szybach samochodu.
Mieszkanie powitało ją ciszą. Siergiej siedział w salonie przed telewizorem, ale dźwięk był wyłączony.
Wyglądał na zdezorientowanego.
— Wróciłaś — powiedział Siergiej, nie odwracając głowy.