— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes

— Nie przyjadę.

Zapanowała cisza w słuchawce. Siergiej wyraźnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi.

— Jak to nie przyjedziesz?

— Dokładnie tak. Sam porozmawiaj z mamą.

— Czyś ty całkiem oszalała? — wybuchnął Siergiej. — Walentyna Michajłowna płacze! Mówi, że jej nie szanujesz!

Irina wzięła głęboki oddech. Matka pokiwała zachęcająco głową.

— A twoja matka mnie szanuje? Kiedy ostatnio pytała, jak idzie moja praca? Albo jak minął mój dzień?

— Co to ma do rzeczy? To starsza kobieta, powinnaś być bardziej tolerancyjna!

— Powinnam? — powtórzyła Irina. — Wobec kogo?

— Wobec mnie! To moja matka!