— Nie rozumiem, dokąd się wybierasz? Mama zaraz przyjedzie, a stół jes

— Dokąd idziesz? — zapytał zdezorientowany Siergiej.

— Do przyjaciółki. Porozmawiać o moim nowym życiu.

Irina ruszyła do wyjścia. Siergiej pobiegł za nią.

— Poczekaj! Możemy wszystko wyjaśnić! Porozmawiam z mamą, wytłumaczę jej!

— Za późno, Siergiej. Jestem zmęczona tłumaczeniem oczywistości.

— Ira, nie chcę cię stracić!

Kobieta zatrzymała się w drzwiach i odwróciła do męża.

— Więc naucz się szanować moją pracę i mój czas. Dopóki tego nie zrobisz, nie możemy mieszkać razem.

— A co powiedzą ludzie? Krewni?

— Niech mówią, co chcą. Nie obchodzi mnie już zdanie innych.

Trzasnęła drzwiami i wyszła, świadoma, że od tego dnia nie pozwoli nikomu więcej umniejszać znaczenia swoich projektów i ambicji.

Tydzień później Irina wynajęła małe mieszkanie w centrum miasta.

Praca szła świetnie — projekt kompleksu mieszkaniowego został zatwierdzony, zaoferowano jej awans i podwyżkę.

Siergiej dzwonił codziennie, błagając, by wróciła.

Obiecywał porozmawiać z Walentyną Michajłowną i ustalić granice. Ale Irina nie wierzyła już w słowa.

— Pokaż działaniem — odpowiadała. — Kiedy nauczysz się stawiać żonę ponad mamę, wtedy porozmawiamy.

Walentyna Michajłowna, dowiedziawszy się o wszystkim, zrobiła awanturę.