„Nie płacisz urlopu macierzyńskiego mojej matce. Składam pozew o rozwód!”

I wybrała.

Wyszła na balkon. Chłodne powietrze muskało jej twarz, a światła miasta za blokami wydawały się inne. Przyjaźniejsze. Bardziej jej własne.

Ilinca podeszła do niej.

— Mamo, co teraz zrobimy?

Marina uśmiechnęła się i przeczesała dłonią włosy dziewczyny.

— Teraz? Żyjemy. Ale żyjemy godnie.

I po raz pierwszy od bardzo dawna naprawdę uwierzył jej słowom.

Next »
Next »