I wybrała.
Wyszła na balkon. Chłodne powietrze muskało jej twarz, a światła miasta za blokami wydawały się inne. Przyjaźniejsze. Bardziej jej własne.
Ilinca podeszła do niej.
— Mamo, co teraz zrobimy?
Marina uśmiechnęła się i przeczesała dłonią włosy dziewczyny.
— Teraz? Żyjemy. Ale żyjemy godnie.
I po raz pierwszy od bardzo dawna naprawdę uwierzył jej słowom.