Marina zatrzymała się na chwilę i spojrzała na córkę. W oczach dziewczynki malował się strach, ale było w nich też coś nowego – rodzaj cichego szacunku, jakby Ilinca po raz pierwszy ujrzała ją inną niż matka, która wszystko nosi za plecami.
— Tak, Ilinca, podjąłem decyzję — powiedział powoli, żeby jej nie przestraszyć. — Tak dłużej być nie może.
Sergiu ruszył korytarzem, próbując zebrać myśli. Po raz pierwszy nie kontrolował zakończenia rozmowy. Po raz pierwszy nie miał na to siły.
— A dokąd mam teraz iść?! — wybuchnął. — Co powie świat?!
— Świat i tak mówi — odpowiedziała Marina. — Ale świat nie płaci rachunków, ani leczenia twojej matki, ani moich łez.