„Na kogo myślisz, że dzwonisz? Nikt nigdy nie potraktuje kogoś takiego

Żadnych uprzejmości. Żadnych wyjaśnień. Żadnej standardowej procedury.

Victoria powoli opuściła szybę, zachowując spokój w głosie. „Jaki jest problem?”

Miller nachylił się, zwężając oczy. „Ten samochód nie wygląda na twój. A ten mundur? Nikogo nie oszukasz.”

Victoria napięła się. Jej mundur wojskowy leżał idealnie wyprasowany na tylnej kanapie.

Chwilę wcześniej zmieniła koszulę, ale jej odznaki wciąż były przypięte do pasa. „Funkcjonariuszu, jestem—”

„Udawaczem” – przerwał Miller. „Ludzie tacy jak ty zawsze próbują udawać żołnierza.”

Zanim Victoria zdążyła cokolwiek powiedzieć, funkcjonariusz Brooks obszedł samochód, zaglądając do środka, jakby szukał czegoś, co uzasadniłoby ich podejrzenia.

Wyciągnął jej rządowy telefon z uchwytu na kubek.

„To sprzęt federalny” – powiedział, oglądając go z oskarżywającym uśmiechem. „Nie ma mowy, żeby to było twoje.”

Victoria zacisnęła szczękę. „Funkcjonariuszu, ten telefon jest wydany przez Pentagon. Nazywam się generał Victoria—”

Miller szarpnął drzwiami. „Dość. Wychodzić.”