O 7:12 rano generał Victoria M. Harris wiedziała, że coś jest nie tak, w momencie gdy radiowóz zajechał przed jej SUV-a, blokując wyjazd z cichej podmiejskiej stacji benzynowej.
Poranne słońce jeszcze nie wzeszło ponad dachy, ale dwóch funkcjonariuszy wysiadło z pojazdu z takim pewnym krokiem, który zwiastował kłopoty.

„Proszę wyjść z pojazdu, proszę pani” – rozkazał sierżant Miller, nim Victoria zdążyła opuścić szybę.
Victoria mrugnęła. „Funkcjonariuszu, czy jest powód, dla którego—”
„Teraz.”