Uśmiechnęła się lekko.
— Nie musisz wierzyć. Wystarczy, że posłuchasz. Może coś zostanie w twoim sercu.
Zanim zdążyłam zaprotestować, chwyciła moją dłoń. Jej uścisk był zaskakująco mocny.
— Mężczyzna, którego masz poślubić… — zaczęła, wpatrując się w linie na mojej dłoni — ma znamię w kształcie serca na prawym udzie, prawda?
Zabrakło mi tchu. Nikt poza mną nie znał tego szczegółu. Nikt.
— A jego matka? — ciągnęła dalej. — Nie umarła, prawda? Nigdy nie było jej w jego życiu?
Skinęłam głową, czując dreszcz na plecach.
— Skąd to wiesz?
Jej spojrzenie pociemniało.
— On zniszczy ci życie. Ale wciąż możesz wybrać. Jeśli chcesz poznać prawdę… zajrzyj do pluszowego królika, którego trzyma w szafie.
Cofnęłam się w szoku.