Moja siostra zaprosiła całą rodzinę na Sylwestra, a mnie poprosiła tyl
Każdy grudzień zaczynał się tak samo.
Najpierw Marina wysyłała listę, potem dołączali inni.
Kuzyn Witalij zamawiał mięso, ciocia Zoja — czerwoną rybę, siostrzenica Olesia — owoce dla dzieci.
Igor przez trzy dni jeździł po hurtowniach starą „Nivą”, ładował pudła i skrzynki, rozwoził wszystko po adresach.
W odpowiedzi słyszał:
— Dzięki, jasne, oddamy ci później, tylko teraz jest strasznie ciężko.
Nikt nie oddawał.
Igor nie przypominał.
Uważali go za wygodnego.
W tym roku Marina przeprowadziła się do nowego domu za miastem — dwupiętrowego, z działką.