— Igor, kup wszystko z listy i przywieź trzydziestego pierwszego na obiad, a wieczorem nie zostawaj, bo będą moi koledzy z pracy, poważni ludzie, a ty ze swoimi historiami o robocie tylko popsujesz nastrój, bez urazy, wpadniesz pierwszego dojadać sałatki.
Odłożył telefon na szafkę i oparł czoło o zimną ścianę.
Nie obraził się.