Drzwi kuchenne były uchylone.
Radu pchnął je mocno, gotowy krzyczeć, oskarżać, niszczyć wszystko, co zobaczy. Ale obraz przed nim zatrzymał go jak ściana.
Ana stała na środku kuchni, bosa, z niedbale związanymi włosami. Na podłodze leżał stary, kolorowy, wiejski dywan. Na nim Petrișor leżał na brzuchu.
Nie w wózku.
Nie związany.
Nie płakał.