Pewnego letniego wieczoru, gdy trojaczki zasypiały na kocu na dziedzińcu ośrodka, Klara usiadła obok niego.
— Nie wiesz, jak bardzo modliłam się, żeby cię nie znienawidzić — powiedziała mu cicho.
— Może czas przestać żyć przeszłością — odpowiedział.
Długo na niego patrzyła.
— Może tak. Ale tym razem, Mihai… jeśli zostaniesz, zostaniesz ze wszystkim.
Ujął ją za rękę i delikatnie ścisnął.
— Nigdy więcej nie odejdę.
Nad nimi księżyc cicho oświetlał podwórko, a gdzieś z zapomnianego głośnika dobiegała stara piosenka. Po raz pierwszy od wielu lat Mihai poczuł, że niczego mu nie brakuje.
Nie chodziło tylko o pieniądze, ale o miłość, przebaczenie i nowy początek – ten, który życie czasem ci oferuje, gdy myślisz, że jest już za późno.