Fala paniki przetoczyła się przez tłum.
Ana wyjęła z kieszeni płaszcza zmiętą kartkę papieru. Potem kolejną. I kolejną. Podała je Alexandru.
— Wyniki badań. Dokumentacja szpitalna. I… dokument potwierdzający dług, podpisany przez matkę Laury.
Sonia cofnęła się o krok, jakby uderzona.
— Kłamstwo! To oszustka!
Alexandru drżącymi rękami wziął dokumenty. Przeczytał je. Jego oczy napełniły się łzami.
Zdjęcia sprzed dziesięciu lat były zaaranżowane. Mężczyzna w hotelu był jej lekarzem. Ana była w ciąży. Komplikacje. Straciła dziecko. A Sonia zapłaciła za jej zniknięcie, grożąc zniszczeniem jej rodziny w kraju.
— Wylądowałam na ulicy — kontynuowała Ana cicho. — Pracowałam w ciągu dnia. Spałam na dworcach kolejowych. Ale nie chciałam pieniędzy. Chciałam tylko, żebyś poznał prawdę, zanim będzie za późno.
Cisza była przytłaczająca.
Laura drżała.
— Alex, nie słuchaj jej! To zmyślona historia!