Wszystkie oczy instynktownie zwróciły się w stronę wejścia.
Dwóch ochroniarzy próbowało zatrzymać drobną postać w podartym płaszczu, zbyt chudą jak na górskie zimno. Kobieta miała skołtunione włosy, brudną twarz i podarte buty. Wyglądała jak zagubiona żebraczka, która przypadkiem wylądowała w miejscu, gdzie nie miała nic do roboty.
Wśród gości rozległ się pomruk obrzydzenia.