— Viorel, skrzywdziłeś mnie, ale wciąż masz szansę to naprawić. Wybierz: rodzina ze mną albo skandal z matką. Powiedziałam wszystko.
Tamara wydała z siebie oburzony dźwięk, ale jej mąż, o którym kiedyś wiedziała, że jest zdeterminowany, milczał jak dziecko przyłapane na kłamstwie.
Olga wstała i zaczęła sprzątać ze stołu. Ręce lekko jej drżały, ale każdy ruch był wyrachowany. Przypomniały jej się wieczory z dzieciństwa, kiedy matka uczyła ją, że Rumunki nie dają się deptać. „Możesz być delikatna, ale nie zapominaj: cierpliwość ma swoje granice. A kiedy je osiągniesz, musisz pokazać, kim jesteś”.
W kolejnych dniach dokumenty zostały sfinalizowane. Rejestracja teściowej została anulowana, a Tamara wyszła wściekła, z torbą, którą przywiozła pełną marzeń o dominacji.
Olga po raz pierwszy od dawna poczuła, że oddycha swobodnie. Nie chodziło tylko o dokumenty, nie chodziło tylko o półkę w szafie. Chodziło o szacunek. O prawdę, która, jeśli ukryta, przeradza się w zdradę.
Wieczorem wyszła na balkon. Letnie niebo płonęło czerwienią i pomarańczą, a z sąsiedniego podwórka unosił się zapach duszonych gołąbków, gotujących się na wolnym ogniu. Uśmiechnęła się. W tym obrazie było coś głęboko rumuńskiego: kobieta, która po burzy stoi dumnie i strzeże swojego domu.