Victor podszedł do niej.
„Olia, przepraszam” – powiedział cicho. „Zachowałem się głupio”.
Spojrzała w niebo i wzięła głęboki oddech.
„To nie tylko głupota, Viorel. To prawda. Albo w niej żyjemy, albo nie żyjemy wcale”.
Mężczyzna skinął głową. Wiedział, że żona ma rację. I być może po raz pierwszy zrozumiała, jak cenny jest spokój w rodzinie, zachowany dzięki szacunkowi, a nie kłamstwom.
Olga poczuła, że jej walka nie poszła na marne. Dom pozostał ich, ale przede wszystkim odzyskała godność.
Przypomniała sobie słowa babci: „Kobieta, która umie utrzymać dom, umie go bronić”. Tego wieczoru Olga wiedziała, że właśnie to zrobiła.
Zamknęła oczy i po raz pierwszy od wielu tygodni poczuła prawdziwy spokój.