— Przeczytaj, mamo. Adwokat potwierdził: meldunek jest nieważny bez mojej zgody. Więc wszystkie twoje plany przeprowadzki są… pyłem i popiołem.
W kuchni zapadła ciężka cisza. Wiktor przyłożył dłoń do czoła, a Tamara się zarumieniła.
— To niemożliwe! — wybuchnęła. — Viorel mi obiecał!
— Obietnice bez prawa to tylko puste słowa — odpowiedziała Olga tym samym lodowatym milczeniem. — A ja nie żyję słowami.
Tamara zaczęła nerwowo skubać serwetkę, ale Olga nie pozwoliła jej się podnieść.
— Wiesz, Tamaro, jestem z tym mężczyzną od trzydziestu lat. Prałam, gotowałam, pracowałam, oszczędzałam. Ten dom zbudowaliśmy na własnych plecach, a nie na kaprysach. Chcesz półkę w szafie i pokój dla siebie? Chciałam cichego domu. I uwierz mi, to właśnie dostanę.
Wiktor próbował interweniować, ale Olga powstrzymała go jednym gestem.