Deszcz padał jak wyrok z nieba, gdy Claire stała na marmurowych schodach posiadłości Whitmore, mocno tuląc do piersi nowo narodzone dziecko.
Jej ramiona bolały od długiego noszenia maluszka. Nogi drżały. Ale to ból w sercu niemal powalił ją na kolana.

Za jej plecami ciężkie dębowe drzwi zatrzasnęły się z ostatecznym hukiem.
Jeszcze chwilę wcześniej jej mąż, Edward Whitmore III, dziedzic jednej z najbardziej wpływowych rodzin w mieście, wraz z nieruchomymi rodzicami ogłosił swoją decyzję.