– Mam cię dość od naszej pierwszej nocy poślubnej! Jesteś mi obrzydliw
Od progu rzuciła się na mnie i mocno przytuliła:
– Jak się cieszę, córeczko, że jesteś z nami. Nie mogę się napatrzeć na ciebie! Po tym wypadku myślałam, że oszaleję…
– Mamo, nie zaczynaj – delikatnie ją powstrzymałam. – Dzisiaj tylko dobre rzeczy. Umówiłyśmy się! Pamiętasz?
Potem pojawili się koledzy z firmy ojca, gdzie pracowaliśmy z Antonem, przyjaciele, rodzina.
Witałam gości uśmiechem, ale kątem oka obserwowałam męża.
Trzymał się nieco na uboczu, od czasu do czasu popijając whisky.
Nietypowe zachowanie. Zwykle nie sięgał po alkohol nawet podczas dużych przyjęć.
Irina Władimirowna, nasza główna księgowa, podeszła, aby się przywitać.
Zauważyłam, że lekko pobladła, gdy odwróciłam się w jej stronę. Pewnie przypomniała sobie, jak odwiedzała mnie w szpitalu.
Leżałam owinięta rurkami i czujnikami, lekarze nie dawali gwarancji…
– Karino, promieniejesz – powiedziała kobieta z wymuszonym uśmiechem. – Wyglądasz wspaniale! Zwłaszcza że niedawno wróciłaś z tamtego świata!