– Mam cię dość od naszej pierwszej nocy poślubnej! Jesteś mi obrzydliw

Przez dwa miesiące obserwowałam wasze przedstawienie. Każdego dnia, każdej minuty.

Widziałam, jak ty, Irina, „przypadkowo” zostajesz do późna w jego biurze.

Jak wymieniacie spojrzenia na zebraniach. Jak wymyślacie powody podróży służbowych. Teraz moja kolej.

Ojciec podszedł do mnie i położył rękę na moim ramieniu. Czułam, że lekko drży z powodu tłumionej wściekłości:

– Córeczko, powinniśmy teraz zadzwonić na policję?

– Nie trzeba, tato. Niech sobie idą. Jutro i tak będą mieli powody do zmartwień.

Anton rzucił pogardliwe spojrzenie na żonę i syknął z nienawiścią:

– Ty… wszystko zaplanowałaś! Celowo zainscenizowałaś tę beznadziejną wieczorną scenę, żeby zrobić pokazowy skandal!

– Tak, zaplanowałam. Zagrałam według twoich zasad. Tak jak ty ustawiłeś nasz ślub, gdy już miałeś romans z nią.

Jak poślubiłeś mnie tylko po to, by zdobyć połowę firmy. Jak zaplanowałeś…

Nie dokończyłam. Anton gwałtownie się odwrócił i ruszył szybkim krokiem do wyjścia.

Irina Władimirowna pospiesznie ruszyła za nim, potykając się na wysokich obcasach.

– Pożałujesz tego! – krzyknął mężczyzna przez ramię.

– Nie – odpowiedziałam cicho. – Ty będziesz żałował. Wiele rzeczy.

Gdy za nimi zamknęły się drzwi, w sali zapanowała cisza. Matka cicho płakała na ramieniu ojca.

Goście wymieniali spojrzenia, nie wiedząc, jak zareagować.

Niektórzy zaczęli się spieszyć, inni zamarli w miejscu, bojąc się ruszyć.

Uniosłam kieliszek i smutno powiedziałam:

– Przepraszam za zepsucie przyjęcia. Ale musiałam to zrobić.

Musiałam pokazać prawdę. A teraz… teraz niech zajmą się tym kompetentne organy.

… Minęły trzy miesiące.

Siedziałam w gabinecie śledczego, obserwując, jak przegląda papiery.