– Kupiłam mężowi samochód za 3,5 miliona rubli na urodziny i zobaczyła
– Andrey – nie wytrzymałam – nie cieszysz się?
– Zamknij się – wysyczał przez zęby. – Po prostu… zamknij się.
Posłusznie zamilkłam. W środku czułam napięcie zwiastujące nieuchronną eksplozję.
Wybuchnął, gdy tylko za nami zatrzasnęły się drzwi wejściowe.
– Ty! – mój mąż odwrócił się w moją stronę, trzęsąc się z wściekłości. – Ty… kłamczuchu! Przez cały ten czas kłamałaś mi w oczy!
– Chciałam ci sprawić przyjemność…
– Przyjemność?! – krzyknął prawie. – Prosiłem cię o pieniądze na biznes! Błagałem! A ty udawałaś biedną! „Nie mam takich pieniędzy, Andrey… ledwo starcza mi na życie…” – naśmiewał się. – A sama co zrobiłaś? Trzy miliony na samochód położyłaś spokojnie!
– Bo wiedziałam, jak skończy się twój biznes! – nie wytrzymałam. – Tak jak ostatnio, skończylibyśmy z długami…
– Ach, więc jesteś najmądrzejsza! – w furię uderzył w stolik. – Wiesz lepiej ode mnie, jak mam żyć? Decydujesz za mnie? Kim ty w ogóle jesteś?!
– Jestem twoją żoną! I chciałam…
– Żona?! – przerwał mi. – Żona nie zdradza! Nie kłamie! Nie manipuluje! A ty… jesteś tylko egoistką! Myślisz tylko o sobie! O swoich wyobrażeniach, jak powinno być!