– Kupiłam mężowi samochód za 3,5 miliona rubli na urodziny i zobaczyła
– Andrey, posłuchaj…
– Nie, to ty posłuchaj! – nachylił się nade mną. – Prosiłem o pomoc! Chciałem zacząć własny biznes! Stać się kimś! A ty… postanowiłaś, że samochód jest ważniejszy! Bo to dla ciebie wygodniejsze! Bo wiesz lepiej! Idź sobie ze swoim samochodem!
Stałam tam, oszołomiona tą falą złości i oskarżeń. Trzy lata oszczędzania, setki nocy przy komputerze, całe te ukryte oszczędności… po co? Żeby usłyszeć, że jestem zdrajczynią?
– Wiesz co? – kontynuował ciszej, ale jeszcze bardziej przerażająco. – Myślałem, że mamy rodzinę. Pełne zaufanie. A okazuje się, że przez cały czas się ze mną bawiłaś, udając biedną tłumaczkę…
– Nie udawałam! – krzyknęłam. – Naprawdę pracowałam! Dzień i noc! Aby zrobić ci prezent!
– Prezent? – zaśmiał się złowrogo. – Nie, kochanie. To nie jest prezent. To demonstracja władzy. Twojej przewagi. „Patrzcie wszyscy! Mogę kupić mężowi samochód! A on nawet nie znalazł pieniędzy na biznes!”
– Boże, o czym ty mówisz… – zakryłam twarz rękami. – Jaka władza? Jaka przewaga? Chciałam tylko, żebyś był szczęśliwy!
– Szczęśliwy?! – chwycił kluczyki od nowego auta ze stolika nocnego i z całej siły rzucił nimi w ścianę. – Lepiej byłoby, gdybyś po prostu mnie odesłała, kiedy prosiłem o pieniądze! Byłoby uczciwiej!
– Andrey, wybacz mi – wycierałam łzy. – Naprawdę myślałam, że robię najlepiej…
– Najlepiej? – nagle się uspokoił i uśmiechnął się złośliwie. – Dobrze. Sprawdźmy. Jeśli naprawdę chcesz mnie uszczęśliwić, udowodnij to!
– Udowodnić?