„Kto to zrobił?!” krzyknął przywódca gangu, gdy zobaczył wdowę z dziećmi

Głos mężczyzny stał się ciemniejszy.

„To nie był mój rozkaz.”

Wstał gwałtownie i wyjął telefon.

„Powiedz im, żeby przyszli. Wszystkim.”

Dwa dni później, w opuszczonym magazynie niedaleko Suczawy, sprawcy klęczeli. Nie byli bici. Nie grozili im.

Przywódca gangu rozmawiał z nimi spokojnie.

— Zostawiłeś kobietę z trójką dzieci na śmierć w zamieci. Za to odejdź. Dzisiaj. Zdecydowanie.

Odeszli, nie oglądając się za siebie.

Miesiąc później Cristina miała małe mieszkanie, czynsz opłacony na rok. Koperta z pieniędzmi, kilkadziesiąt tysięcy lei i niezgrabnie napisana notatka:

„Nie wszyscy źli ludzie są naprawdę źli. Zaopiekuj się dziećmi”.