— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa

— Tak.

— Jesteś gotowa zniszczyć nasze małżeństwo przez domowe drobiazgi?

— To nie są drobiazgi. To szacunek.

— Czyli chcesz wszystko zakończyć? — jego głos stał się zachrypnięty.

Wiktoria wzięła głęboki oddech.

— Chcę, żeby przestano mnie ignorować w moim własnym życiu.

Igor spuścił głowę. Był zagubiony — było to widać po ramionach, po tym, jak nerwowo skubał brzeg koszulki.

— Dobrze — powiedział cicho. — Skoro tak zdecydowałaś… dobrze.

Wstał, otworzył drzwi.

— Mamo — zwrócił się do Ally Pietrowny — pakuj rzeczy. Szukamy mieszkania.

Teściowa aż jęknęła, jakby ją uderzono.

— Nie pakuj — Alla Pietrowna stała pośrodku salonu jak pomnik własnego oburzenia.