— Klucze i rzeczy — do wyjścia! To mieszkanie JEST MOJE, a wy — uzurpa
Wiktoria uśmiechnęła się krzywo:
— Właśnie. „Samo się”. Żebym zamknęła oczy, pogodziła się i nie przeszkadzała waszej rodzinnej sielance.
— Nie dramatyzuj.
Wstała.
— Igor, uprzedziłam. Macie tydzień.
W końcu zamknął drzwi. Znowu usiadł.
— Ty naprawdę tego chcesz?